środa, 21 stycznia 2015

03. Bo w życiu najważniejsze jest być sobą.


Każdy dzień to nowy początek. Weź głęboki wdech i zacznij od nowa.

♣♣♣ 

Minęło kolejne czterdzieści pięć minut i nastała przerwa na lunch. Uczniowie z pustymi brzuchami wychodzili z klasy i zaczęli kierować się w stronę kantyny. Dużego pomieszczenia, gdzie na samym środku znajdowały się podłużne stoły, lada gdzie wydawano ciepłe dania, mały bar sałatkowy, a po dwóch jego stronach znajdowały się stoły, gdzie na tacach były rozłożone różnorakie wędliny, sery, pasztety... Wszystko czego dusza zapragnie. 
W rogach jak i dookoła dużego pomieszczenia, stały małe okrągłe stoliki. Przy jednym z nich dostrzegła swoje przyjaciółki, lecz gdy Caroline bliżej podeszła zauważyła, że wszystkie miejsca są zajęte. 
- Ojej, Caroline - powiedziała jedna z jej przyjaciółek, kiedy ją zobaczyła. - Chcesz się dosiąść? - zapytała Lucy z uśmiechem na twarzy. 
- Nie dziękuję, nie trzeba - Caroline uśmiechnęła się niepewnie i odeszła. 
Nie będę prosić się tam, gdzie mnie nie chcą.
Szła kantyną szukając jakiejś znajomej twarzy, lecz żadnej nie mogła wykryć. 
Szła sama czując, że każdy ma na nią zwrócony swój wzrok. 
Zabierzcie mnie stąd. 
Czemu się na mnie tak patrzą?
Przecież Caroline wcale nie różniła się od innych. Dobrze, może trochę. Zupełnie różniła się swoimi ciuchami od swoich rówieśniczek. Inne dziewczyny miały na sobie spodenki na pół pośladka, i do tego typowe "gorsety", które w tych czasach są teraz bardzo modne. Miały do tego drogą biżuterię i ich twarz była pokryta masą makijażu. Caroline można powiedzieć, że trochę od nich odstawała. 
Czuła się źle z tego powodu. 
Lecz nie chciała się zmieniać, nigdy w życiu. Jak najbardziej chce pozostać sobą i w swojej osobie.  

Bo w życiu najważniejsze jest być sobą. 
Być sobą i być tym, kim sam chcesz być, a nie tym kim, ktoś inny chce abyś był. 

♣♣♣

Jeremy siedział przy jednym z podłużnych stołów na środku pomieszczenia i rozmawiał ze swoimi kolegami. W pewnej chwili dostrzegł długie i idealnie opalone nogi. Podniósł swój wzrok i zobaczył twarz jego nowej współlokatorki. 
Jaka ona piękna.
Chłopak spoglądał na zagubioną dziewczynę, zupełnie nie wiedzącą co robić. Caroline odwróciła swój wzrok, a ich spojrzenia się spotkały. Widział to błagające spojrzenie i niepewny uśmiech. Od razu przeprosił swoich znajomych i poszedł w stronę Caroline. 
- Coś się stało? - zapytał i chwycił ją lekko za nadgarstek prowadząc do automatu z różnymi napojami. Jego ciepłe palce oplatające jej nadgarstek sprawiły, że po jej plecach przeszedł przyjemny dreszcz. Zamknęła chwilowo powieki, a na twarz Caroline wpełzł lekki uśmiech. 
Kiedy po chwili się opamiętała, wypowiedziała: 
- Nie. Wszystko jest okej - powiedziała z niepewnym uśmiechem na twarzy. Gdy to mówiła, Jeremy przyglądał się jej bardzo uważnie. Miała wrażenie, jakby czytał jej w myślach. 
- Nie musisz mi okłamywać. Widzę to w twoich oczach. Coś się stało - chwycił plastikowy kubek, a jego umięśniona ręką powędrowała w stronę przycisku. Palcem wskazującym nacisnął czarny guzik, a z otworu w maszynie zaczęła lać się zimna woda prosto do kubeczka. 
Kiedy woda wypełniła plastikowe naczynie, odsunął się od maszyny i usiadł przy okrągłym stoliku. 
Po chwili Caroline zrobiła to samo, a Jeremy podał jej kubeczek z zimną wodą. 
- Pij. Widzę że jesteś bardzo spragniona. Woda dobrze ci zrobi - Caroline z niepewnością chwyciła kubeczek w prawą dłoń i przyłożyła do ust, przechylając go aby zawartość mogła spokojnie wpłynąć do jej ust. 
Kiedy odłożyła naczynie, Jeremy zapytał:
- O co w takim razie chodzi? - uśmiechnął się lekko, a serce Caroline zaczęło coraz szybciej bić. 
Nie. Uspokój się. Nie możesz tak reagować. 
Przez chwilę siedziała cicho nic nie mówiąc, zastanawiając się, czy powierzyć mu to, o czym myślała, czy jednak udawać, że wszystko jest w porządku. 
Lecz jednak miała przeczucie, że może mu naprawdę zaufać i może na nim polegać. Przy nikim innym nie czuła się jeszcze tak swobodnie, niż przy Jeremym. 
Może warto spróbować. 
Caroline wzięła głęboki oddech i powiedziała: 
- Sama nie wiem... Czuję, że tu po prostu nie pasuję - odrzekła, a między nimi nastała chwila ciszy. 
Caroline nienawidziła tego, że kiedy powie coś głupiego lub bezsensownego, to między nią, a osobą słuchającą nastanie głucha cisza. To było okropne. Zawsze jakoś ratowała się z takich sytuacji, ale i tak czuła, że to jest całkowicie bezsensu. 
- Aha, więc o to chodzi - Jeremy spojrzał Caroline w oczy, a ona za to spojrzała w jego ciemno zielone tęczówki i słuchała uważnie tego, co miał do powiedzenia.
 - Dobrze cię rozumiem - kiwnął lekko ze zrozumiem spoglądając w jej piwne tęczówki. - I coś ci powiem... Też tak miałem. I to nawet dużo razy. Ale wystarczyło się tylko dopasować. Znaleźć tą jedyną osobę która do ciebie pasuje i z nią się zaprzyjaźnić. To nie jest takie trudne. Tutaj każdy z dziesiątej klasy jest bardzo życzliwy i jest otwarty na nowe przyjaźnie. Spróbuj, a nie pożałujesz - uśmiechnął się, pokazując swoje białe zęby, a Caroline znowu lekko się zarumieniła na widok jego uśmiechu. Jeremy spoglądając na nią przez chwilę z uśmiechem, spuścił głowę, a po chwili z lekkim uśmiechem wymalowanym na twarzy odsunął się od stołu, i odszedł. 
Kiedy przechodził koło Caroline, nachylił się do niej i cicho szepnął: 
- Jesteś urocza kiedy się wstydzisz i rumienisz. 
Kiedy odszedł, Caroline spuściła głowę w dół, a na jej twarzy pojawił się wielki uśmiech. Odwróciła się i spojrzała na jego odchodzącą sylwetkę. Jeremy odwrócił głowę i spojrzał na Caroline patrzącą na niego. Ten się uśmiechnął, machnął jej ręką na pożegnanie i puścił skryte oczko. 
Caroline natychmiastowo się odwróciła i na jej polikach pojawiły się już czerwone rumieńce. 
To koniec... Chyba się zakochałam. 

Nie sztuką jest się zauroczyć, za­kochać... Sztuką jest pokochać. 

♣♣♣

Wyszedł on strasznie krótki, za co was ogromnie przepraszam, ale już tłumaczę dlaczego. 
Ten rozdział mógłby być długi, ale jak dopisałam do niego jeszcze jeden wątek, to okazał się on aż za długi i nie chciałam zostawiać tamtego wątku tak jakby... Bez żadnej kontynuacji, bo to by było bez sensu, więc dopisałam jeszcze tą kontynuację i okazało się, że ten rozdział był strasznie długi, no więc podzieliłam go i tak wyszło, że ten rozdział akurat jest taki troszkę krótki. 
Mam zadzieję, że nic się nie stało i że rozumiecie ;) 
No ale za to będzie więcej rozdziałów i będzie git xd 
No dobrze, mam nadzieję że rozdział wam się podoba i że polubiliście moje opowiadanie ^^ 
To by było na tyle z mojej strony ;* 

xoxo Mia ♥

4 komentarze:

  1. Zaczepiaste zaczepisto osobo xD :* Wcale nie wzróciłam uwagi, że za późno, ale to dla tego, bo jestem twoim faaanem ;* I to psychicznym xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz, kochana ;*

      Pozdrawiam, Mia ♥

      Usuń
  2. Boski ;***
    Chciałabym, mieć twój talent do pisania.
    Weszłabyś na moje blogi ?
    Chciałabym poznać opinię od tak wspaniałej bloggerki jaką jesteś ty ;**
    leonettaaq.blogspot.com
    noc-pogardy.blogspot.com
    Mam nadzieję że wpadniesz i zostawisz po sb ślad w postaci komentarza i dodaniu się obserwatorów ;**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, nie przesadzaj już z tym talentem ;)
      Dziękuję ci też bardzo za komentarz i wiedz, że wpadnę na twoje blogi przy odrobince wolnego czasu ;*

      Pozdrawiam, Mia ♥

      Usuń

Mia land-of-grafic